Na początku było "nic". Zawsze to pociągało i prowokowało, by z tego "nic" zrobić "coś"... Od akwareli, pasteli, witraży i tynków doszłam do gliny, najbardziej wdzięcznego i zaskakującego materiału do tworzenia, jaki miałam okazje mieć w rękach. To dzięki glinie udało mi się zrealizować największe marzenia... tworzyć oraz dzielić się swoimi tworami z innymi:)

Często daje ponieść się chwili, by zatrzymać jakieś odczucia i przenieść je na glinę. Odbity listek, koronka, nałożone szkliwo i to najważniejsze - oczekiwanie na otwarcie pieca po wypale, ach... niesamowite doznania... niespodzianki... efekty... Nic tylko się zachwycać i dzielić:) 
Zapraszam do mojej glinianej przygody... Do pobrudzenia rąk gliną podczas warsztatów, albo  zakupienia mojej biżuterii np. TU.
Do zobaczenia -Monia:)